Pogotowie Historyczne: Kołtuny, Niemcy i Popiel

Witajcie! Dzisiaj w Pogotowiu będzie o kołtunach, złych niemieckich historykach i parę zdań o Popielu.

 Plica polonica

Q: Z innej strony ciezko sie nie zgodzic z pogladami ze cos w trawie piszczy z tym Germansko-Slowianskim konfliktem. Ot np przeczytalem w Wikipedia o koltunie-plica polonica. Opis angielski jest dosc inny od polskiego i niemieckiego. A jeszcze lepiej gdy wchodzi sie na Brief History of plica polonica gdzie znowu jest Ibrahim Ibn ale juz czytajac Ibrahima brudasami opisanymi przez niego sa… Francuzi. W powiazaniu z legenda gdzie w lazni sprawdzano Jagielle , mordowano i faktu ze do dzis funkcjonuja Banie to raczej slowianie byli czystszymi w europie. Skad wiec ten vistula warkocz? Perfumy i peruki to tez nie slowianski wynalazek.

A: Nie wiem, jak jest u Ibrahima, bo nie mam przed sobą tekstu. Podejrzewam jednak, że pisał nie o Francuzach, a o Frankach. Proszę pamiętać, że mieszkańcy świata arabskiego w tamtych czasach byli generalnie czystsi niż ludzie zamieszkujący chrześcijańską część Europy. Co do plica polonica, to u różnych germańskich plemion w starożytności (Swebowie?), a nawet znacznie później, noszono „kołtuny”. Pozwolę sobie zacytować leciwą Encyklopedię Staropolską Zygmunta Glogera:

„Kołtun (od kołtania się, czyli kołysania wiszących splotów) plica, trichoma, pospolicie lecz całkiem niesłusznie plica polonica zwany, gdyż Rosenbaum, opierając się na klasycznych pracach Grimma („Deutche Mythologie”) i swoich własnych, dowiódł, iż zjawisko kołtunem zwane od wieków było znane u Germanów, nad Renem, w Bawaryi i t. d., i z zachodu na wschód, a nie odwrotnie się rozprzestrzeniało”

Proszę zwrócić uwagę: Niemcy pisali o kołtunach wśród swoich rodaków! Problem plica polonica, jako fenomenu kulturowego, który fascynuje ludzi Zachodu, zaczyna się chyba gdzieś w połowie XVIII wieku. Historie o polskich (niekiedy żydowskich) kołtunach zaczęły się wówczas szerzyć we Francji i Wielkiej Brytanii. Sądzono nawet, że to jakaś choroba. Jako oświeceniowy rodem stereotyp, opowieści te były powielane w XIX-wiecznej literaturze. Niemniej, w owym stuleciu kołtuny na ziemiach polskich były smutną codziennością i musiały wtedy szokować cudzoziemców. Swoją drogą, pojęcia takie jak „czystość” czy „brud”, wbrew pozorom, również są pewnymi konstruktami kulturowymi i ulegają zmianie w czasie. Wydaje mi się, że na ziemiach polskich, na kwestii „czystości” negatywnie odbiła się kontrreformacja, ale nie jestem nowożytnikiem i nie do mnie to pytanie.

PS. Opisy w różnych wersjach językowych różnią się, gdyż Wikipedię każdy może edytować i dorzucić swoje trzy grosze. Hasła są mocno nierówne i nie traktowałbym ich jako poważnego punktu odniesienia.

Gustaf Kossina – pragermanin o słowiańskim nazwisku

„O wyższości świąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocą”

Q: W dziedzinie historii tez wyglada ze Niemcy ustalili swoje wersje w ktorych slowianie to brudni , glupi czyli dokladnie jak chcial Hitler-podludzie. Pan Boron stwierdza ze tesknota za utracona ojczyzna pchala polakow do poszukiwan slowianskiej wielkosci. Ale czy to nie Niemcy wywolali 2 wojny przekonani o swojej wyzszosci i to wyzszosci nad kim? Czemu zapominamy o tym? Czy teza o wyzszosci Germanow powstala dopiero 31 siepnia 1939 roku czy tez byla rozwijana latami? Fantastycznie jest czytac ksiazki o tej tematyce z lat przed wojnami gdy jeszcze nie wiedzieli autorzy tego co my wiemy. .

A: W kwestii wyższości, proszę pamiętać, że nauka XIX-wieczna (a i przez sporą część XX wieku) była przesiąknięta ideą ewolucjonizmu. Wynikały stąd próby różnicowania kultur poprzez dość arbitralnie dobrane kryteria ich rozwoju. I tak sprofilowaną naukę, wykorzystywano w naszej części Europy do rozgrywek politycznych. My, Polacy, też to robiliśmy. Choć skali odjechania, jaką osiągali niektórzy nazistowscy historycy, nie osiągnęliśmy. Pojedyncze prace, popełniane w podobnym duchu, były raczej druzgocąco krytykowane. Współcześnie, w dyskursie naukowym unika się wartościowania kultur. Wcześniejsze generacje historyków miały zresztą problemy nie tylko z pewnymi etnosami, ale także z pewnymi modelami kulturowymi (np. patrzyli z wyższością na różne ludy koczownicze).

To, że jako historycy krytykujemy współczesnych „turbosłowian”, czy pokazujemy jako przebrzmiałe bądź ekstrawaganckie różne XIX-wieczne teorie nie oznacza, że równocześnie akceptujemy pseudonaukowe poglądy, wygłaszane w różnych momentach przez Niemców (lub kogokolwiek). Wbrew pozorom, Niemcy były przez sporą część XIX wieku rozbite. Różni niemieccy uczeni (czy też „uczeni”) z pobudek patriotycznych/nacjonalistycznych/innych dopuszczali się manipulacji materiałem źródłowym lub budowali teorie z sufitu, ku pokrzepieniu germańskich serduszek. Także świeżo scalone Cesarstwo Niemieckie nie było krainą mlekiem i nauką płynącą, ziemią wolną od pseudonauk i megalomańskich teorii. Przejawiało się to różnie. Czasem w nacjonalistycznych komentarzach Kossiny (skądinąd wybitnego uczonego: powołuję się przy tym na opinię samego Józefa Kostrzewskiego!), a innym razem w spekulacjach zatopionych w ariozoficznej mistyce. Ten cień nacjonalizmów unosił się zresztą nad naukami historycznymi różnych narodów w tamtej epoce. Żyjemy jednak w Polsce, w XXI wieku, gdy do głosu dochodzą rozmaici hochsztaplerzy, szarlatani i pseudonaukowcy. Jako młody uczony jedynie reaguję na otaczającą mnie rzeczywistość.

Wreszcie, posługuje się Pan pewnymi kliszami. Ponieważ nie było państwa Polskiego, zakłada Pan, że historię dyktowali nam zaborcy. Oczywiście próbowali to robić w różnym stopniu. Sytuacja ulegała jednak zmianom w czasie, jak i różnie wyglądało to w zależności od zaboru. Straty ponosiliśmy przede wszystkim instytucjonalne – brakowało pieniędzy na trwanie różnych projektów, niektóre towarzystwa naukowe były karnie zamykane, przejmowano kolekcje starożytności itp. Jeśli w jakiś sposób zaborcy zdołali zaszkodzić naszej nauce, to właśnie w taki. Niemniej, już sam fakt swobodnego działania ekscentrycznych uczonych, w rodzaju Tadeusza Wolańskiego, powinien Pana zastanowić. Pomija Pan także to, że polscy historycy (np. Lelewel!) często działali także na emigracji. Wreszcie, mieliśmy też Słowiańskiego zaborcę, który akurat różnym słowianofilskim pomysłom przyklaskiwał.

Zabory szkodziły nam jeszcze w jednym aspekcie. To zaborcy narzucali nam tematy dyskusji. Siłą rzeczy, Polscy uczeni zostali wciągnięci w poszukiwania słowiańskich runów, czy później, do upierania się przy teorii autochtonicznej. Ze szkodą dla nauki. I znowu, wbrew pozorom, to nie allochtonizm w wyższościowym duchu Kossiny jest obowiązującą obecnie teorią, ale allochtonizm wypracowany przez polskich uczonych, głównie Kazimierza Godłowskiego. Teorie te, choć podobnie wskazują kierunek migracji Słowian, różnią się merytorycznie.

Myszy miały ucztę

Kogo zjadły myszy, czyli o Popielu

Q: I jesli chodzi o watek Popiela. Dlugosz pisze ze po zabiciu kuzynow i wyborze Piasta , potomkowie kuzynow wzburzyli sie ze wladca wybrano kogos niskiego stanu. Pomorze i chyba Kaszuby to ci najbardziej zbuntowani. Chyba tez Mieszko ma problemy w tych rejonach . Jest tez zniszczonych wiele grodow blizszych -czyli walki. Moze wiec -wracajac do mojej tezy- nie ma centralnego panstwa ale grupa grodow obsadzonych przez kuzynow czyli wspolpraca. Ibrahim Ibn Jakub tez stwierdza ze: W większości Słowianie są śmiali i agresywni a gdyby nie znaczna ilość [ich] poróżnionych gałęzi i oddzielenia się od siebie podzielonych i rozszczepionych, byłby to lud na ziemi którego natarcie nie dało się zatrzymać.

A: Jeśli się nie mylę, historia o wytruciu części rodziny przez Popiela, pojawia się dopiero u Kadłubka, nie znał jej Gall Anonim. Mamy tu do czynienia z rozwojem legendarnej opowieści, nie z refleksem jakiejś wiarygodnej tradycji historycznej. Motyw „fatalnej uczty” jest zresztą obecny w literaturze europejskiej od czasów Odysei Homera. W kwestii roli podania o Popielu, polecam lekturę klasycznej już pozycji:

Jacek Banaszkiewicz, Podanie o Piaście i Popielu. Studium porównawcze nad wczesnośredniowiecznymi tradycjami dynastycznymi, Warszawa 1986.

Odnośnie Pańskiej rekonstrukcji naszych pradziejów („nie ma centralnego państwa (…)”), to trudno powiedzieć, jak dokładnie było. Przekazy historyczne nie mówią nam o tym, jak kształtowały się zręby państwa Polskiego przed czasami Mieszka. Archeologicznie obserwujemy stopniowy rozwój sieci grodów od końca IX wieku, co wskazuje, że coś zaczęło się dziać kilka dziesięcioleci wcześniej. Czy jest to związane z inicjatywą rodu Piastów, czy są to w tym czasie odrębne ośrodki, trudno stwierdzić na bazie samej archeologii. Trzeba się pogodzić z tym, że pewnych rzeczy po prostu nie wiemy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *