Apollonios z Tiany, czyli z dziejów erudycji klasycznej w Polsce #2

Dzieje erudycji klasycznej z Polsce

Apollonios z Tiany

Apollonios z Tiany – Żył w I wieku naszej ery. Był pitagorejczykiem, musiał chyba znać się na magii i medycynie. Gdzieś w drugiej połowie III wieku n.e., pogańscy intelektualiści zaczęli zestawiać Apolloniosa z Jezusem, dowodząc jego wyższości nad “prostakiem” z Nazaretu. Zachowała się do naszych czasów biografia autorstwa Filostratosa, w którym to utworze, Apollonios przedstawiony jest jako pogański święty mąż i cudotwórca. Z drugiej strony, zachowały się (np. u Lukiana) ślady mniej pochlebnych opinii na jego temat. Zestawienie Apolloniosa z Jezusem zyskało ponownie popularność w XIX wieku. Niektórzy uczeni, na podstawie podobieństw między dokonywanymi przez nich cudami, datowali powstanie Ewangelii na III wiek (tj. po Filostratosie)! Tekst Filostratosa w dalszym ciągu wykorzystywany jest w antychrześcijańskich polemikach na stronach i forach “racjonalistów”. Filozofem z Tiany interesowali się również pisarze. Jako postać literacka, Apollonios pojawił się między innymi u Flauberta. Dodajmy jeszcze, że krakowscy okultyści wierzą, że zostawił na Wawelu czakram. Wszystko to dowodzi, że Apollonios istnieje gdzieś na marginesie naszej kultury. Przy różnych okazjach, laicy mogą odczuć potrzebę dowiedzenia się czegoś na jego temat. Dlatego w dzisiejszym artykule o dziejach erudycji klasycznej w Polsce, na początek oberwie się wujkowi Google:

Apollonios z Google
Apollonios z Google

Apollonios z Google

Załóżmy, że jakiś student (albo ambitny licealista) będzie poszukiwał informacji na temat Apolloniosa. Pierwsze, co zrobi, to przeszuka internet. Oto efekt googlania frazy “Apollonios z Tiany”. Pierwsze dwa miejsca okupuje Wikipedia. Niech pierwszy rzuci kamieniem, kto do niej nie zagląda. Przy pewnej dozie krytycyzmu, to bardzo pożyteczne narzędzie. To pocieszne, że już na czwartym miejscu znalazła się strona propagująca… Satanizm. Zakładam (może naiwnie), że widząc taką etykietę, nikt nie uzna podobnej strony za wiarygodne źródło wiedzy. Na trzecim miejscu, znajduje się artykuł doktora Krzysztofa Gębury o Apolloniosie (link). Taki naukowy. Z przypisami. Przyjrzyjmy się więc, co można w nim znaleźć (s.21):

Z dziejów erudycji: Apollonios z... Abonutejchos?
Z dziejów erudycji: Apollonios z… Abonutejchos?

Apollonios z Abonutejchos?

Jak widać na załączonym powyżej obrazku, autor sugeruje, że Apollonios nie pochodził wcale z Tyany, ale z paflagońskiego Abonutejchos! Nie jest to jedyne, rewolucyjne ustalenie. Apolloniosowi zostaje ponadto przypisane założenie wyroczni “węża Glykona”. Niestety, napisać coś takiego, to znaczy nie mieć nigdy tekstu Lukiana w ręce. Nawet w przekładzie. Lukian rzeczywiście opisuje powstanie kultu i wyroczni Glykona. Za wszystkim stoi jednak Aleksander z Abonutejchos! To jego życie i hochsztaplerska działalność stanowią główny przedmiot ataku Lukiana. Apollonios w całym tekście zostaje wspomniany raptem jeden raz, jako nauczyciel nauczyciela Aleksandra.

Glykon
Glykon. Jedno z kilku z zachowanych przedstawień, Tomis (dz. Rumunia).

Apollonios w tekście Lukiana

Tak wygląda kluczowy ustęp w przekładzie Władysława Madydy:

(…) Między innymi przyjął go jakiś miłośnik, oszust z rodzaju tych, którzy przyrzekają magiczne sztuki, boskie zaklęcia, wzajemność w miłości, ściąganie nieszczęść na wrogów, odnajdywanie skarbów i przejmowanie spadku (…) Sam zaś [tj. wspomniany oszust] publicznie podawał się za lekarza, bo podobnie jak żona Tona Egipcjanina znał: «Środki lecznicze przeróżne i wiele trujących mieszanek». Wszystko to odziedziczył po nim i przejął w spadku Aleksander. Nauczyciel jego [tj. Aleksandra z Abonutejchos] i miłośnik był rodem z Tyany, zaliczał się do uczniów Apolloniosa Tyanejskiego i znał całe jego dramatyczne dzieje. Widzisz więc, z jakiej szkoły wyszedł człowiek, o którym ci opowiadam”  (Aleksander, 5)

Nie mam pojęcia, jak mogło dojść do podobnego qui pro quo. W posiadanym przeze mnie wznowieniu przekładu Szarmacha (niestety, nie mam pod ręką używanego przez Gęburę wydania z 2000 r.), we wstępie znajduje się  zdanie: „Jeszcze dosadniej o magii Apolloniosa pisze znany z ciętego języka Lukian z Samosat (120-190), gdy przedstawia szarlatana Aleksandra, który założył w Abonuteichos w Azji wyrocznię Glykona”. W moim wydaniu, jest ono rozbite na dwie strony (ss. 13-14 w wydaniu z 2012 r.) i nieuważny czytelnik może przewracając stronę przeoczyć, że mowa o Aleksandrze. Zwłaszcza, że dalej nie ma już w ogóle o nim mowy.

Apoloniusz, to według niego [tj. Lukiana], wątpliwy uczeń Pitagorasa, to fałszywy wróżbiarz, manipulant, deprawator i oszust Jedyną pozytywną stroną jego osobowości według Lukiana jest fakt, że ten poeta a więc wróżbita stosujący magię w swoich działaniach, zna się prawdziwie na lekach przeciw różnym chorobom” (s.21)

Jak widać, źle przepisaną informację, musiał Gębura uzupełnić o wiadomości skądinąd. Zacytowane powyżej zdanie odnosi się w jakimś stopniu do tekstu Lukiana, ale przyznam że nie bardzo rozumiem, co autor chciał przez nie wyrazić.

Apollonios z Siedlec

Artykuł Gębury jest wtórny, co w zasadzie przyznaje to sam autor, stwierdzając, że opiera się w głównej mierze na badaniach Dzielskiej i Szarmacha (s. 31). Przy czym nie dodaje, że w obu wypadkach, są to jedynie wstępy do przekładów! Zaskakujące, że Gębura powołując się na Marię Dzielską, ignoruje fakt, że jest ona autorką ważnej i stosunkowo łatwo dostępnej monografii na temat Apolloniosa! Z inną literaturą naukową autor mógł mieć co najwyżej pobieżną styczność. W bibliografii jako opracowania figurują, obok współczesnych i rzetelnych prac badawczych, dzieła pseudonaukowe (G.R. Mead), a nawet pismo księdza Skargi (sic!). Teraz najsmutniejsze. Powyższy artykuł został opublikowany w czasopiśmie Historia i Świat. Periodyk ten, jest wydawany przez Instytut Historii i Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Przyrodniczo-Humanistycznego w Siedlcach. Zgodnie ze stroną internetową czasopisma (link):

„Czasopismo HISTORIA I ŚWIAT zostało umieszczone na Liście B Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego (2015), uzyskało 7 punktów”

I tą smutną puentą, kończymy kolejny odcinek dziejów erudycji klasycznej w Polsce.


Ps. Dla porządku podaję namiary na papierową wersję omawianego artykułu:
Gębura K., „Apoloniusz z Tiany. Święty czy szarlatan?”, Historia i Świat nr 3 (2014), ss. 19-34