Kiedy powstała Wielka Lechia?

Poszukuję źródeł teorii wielkolechickiej i staram się zrozumieć, co wyróżnia ten fenomen od wcześniejszych teorii pseudonaukowych dotyczących przeszłości Polski.

Pierwsza mapa?

Słynna przeróbka mapy Europe and the East Roman Empire, pokazująca obszar zajmowany przez Wielką Lechię, krąży po sieci od jakiegoś czasu. Sądziłem, że udało mi się wyśledzić jej użycie na stronie Juliusza Prawdzica-Tella już ok. 2004 roku. Tak wskazywało Google, a przez jakieś błędy nie dało się skorzystać dla tej strony z Web.archive. Teraz Web.archive działa poprawnie i cóż… mapa pojawiła się na stronie Wandaluzja.com dopiero w 2014 roku, gdy fenomen Wielkiej Lechii już funkcjonował w sieci. 
A jednak, był to błędny trop…
 

Co wyróżnia teorię Wielkiej Lechii?

Zastanawiam się ciągle, od kiedy można mówić o teorii Wielkiej Lechii. Pseudonaukowe wizje wielkiej przedchrześcijańskiej Polski powstawały już wcześniej. Niektóre operowały nawet pojęciem Imperium Lechickiego. Na ten moment, wyznaczyłem następującą linię demarkacyjną odróżniającą „wielkolechitów” od ich prekursorów:
 
1. Przekonanie o autentyczności tzw. Kroniki Prokosza
2. Wykorzystanie prac Tadeusza Wolańskiego (1785-1865)
3. Teozofia, ariozofia i dänikenizm jako podłoże intelektualne twórców.
4. „Ludowa genetyka” opierająca się na medialnych przekazach o badaniach genetycznych prof. Grzybowskiego.
 
W tej formie, teoria Wielkiej Lechii zaczęła krystalizować się w 2013 roku.

Kilka uwag:
Ad. 3. – Z zainteresowaniem poparli ją również pseudonaukowcy nie mający wcześniej związków z dänikenizm. Ponadto, stosowana przez zwolenników Wielkiej Lechii koncepcja „Ariów-Słowian”, zaczerpnięta z rosyjskiej mutacji ariozofii, bywała wykorzystywana już w latach 90′ w niektórych środowiskach neopogańskich. [Oczywiście spekulacje o „aryjskości” Słowian sięgają jeszcze wcześniejszych czasów – dop.]
Warunek sine qua non istnienia teorii Wielkiej Lechii?
 
Ad. 4. – Również „ludowa genetyka”, jak to złośliwie określił jeden z archeologów pracujących na IA UW, pojawiała się w sieci, w różnych formach, znacznie wcześniej. Decydujące dla powstania Wielkiej Lechii okazały się jednak przekazy medialne o badaniach prof. Tomasza Grzybowskiego z 28 stycznia 2013 r.
 
Uf, dużo tego wyszło. Tyle na dzisiaj, będę wdzięczny za wszelkie uwagi/sugestie 😉

12 thoughts on “Kiedy powstała Wielka Lechia?

  1. Mam nadzieje , że te wszystkie książki zakłamujące tendencyjnie historię zostaną zmielone tak jak dzieła Lenina i Stalina. Młodość ma to do siebie, że prędko przemija. My Turbo nie mamy jeszcze katedr ale mamy rację. I już nie wiele musimy robić bo odkryta przez nas prawda żyje i wydaje zdrowe owoce. Właśnie dzięki nowym mediom i metodom badawczym, które zostały pominięte w upadających i zdemoralizowanych środowiskach przestarzałej nauki.

    1. Szanowna Pani,
      Przykro mi stwierdzić, ale ani nowe media, ani nowe metody badawcze (jakie?) raczej nie zdoła obalić solidnej, akademickiej nauki. Natomiast niestety zgodzę się, że domniemane „prawdy”, które oferują pseudonaukowe poglądy reprezentowane przez „turbosłowiańskie” środowiska, będą raczej nam towarzyszyć przez dłuższy czas. Nie dlatego, że są prawdziwe, ale dlatego, że są atrakcyjniejsze od faktów, jakie oferuje nauka.

    1. Naukowcy bynajmniej nie stawiają tez a priori, proszę zapoznać się z oryginalnym tekstem Lelewela, jest łatwo dostępny w Internecie. Odnośnie podlinkowanego posta:

      „Czy pochodzący ze spolonizowanej szlachty pruskiej Lelewel, reprezentujący pogląd o autochtoniczności plemion germańskich jest wiarygodny w swoim detektywistycznym demaskatorstwie? ”

      Argument ad personam w tym wypadku nie ma znaczenia, bo nie podważa jego ustaleń. Przedstawiona na stronie historia-ledrie rekapitulacja niektórych z pomysłów Lelewela, jest wręcz dla Słowian bardziej chwalebna niż teza autochtoniczna (skoro jako Lechici podbiliśmy Germanów…). To, że różne pomysły Lelewela nie znajdują uznania współcześnie, nie przekreśla całości jego dorobku jako badacza. Miał to szczęście/pecha, że żył w XIX wieku, gdy nauka o pradziejach dopiero raczkowała. Krytykę takie źródła, jakim jest Kronika Prokosza potrafił jednak przeprowadzić. I zrobił to druzgocąco, choć od jakiegoś czasu wersja o autorstwie Dyjamentowskiego jest podważana. Nie znaczy to, że Kronika Prokosza jest tym, za co chciałaby uchodzić.

      „Przykładem najbardziej wyrazistym jest moim zdaniem uznanie tzw. Inventory Stela za fałszerstwo kapłanów egipskich z czasów Cheopsa. Dlaczego? Ponieważ tekst stelli wskazywał na Cheopsa jako faraona dokonującego wyłącznie renowacji świątyni Izydy mieszczącej się obok piramidy zaś świat naukowy uznał już Wielką Piramidę za grobowiec tego faraona zatem fakty wyryte przez starożytnych w kamieniu muszą być zmyślone! Przyznam, że to dziwna logika.”

      Cóż, to właśnie sedno działalności historyka: oddzielać prawdę od fikcji. Ze starożytności znamy wiele tradycji próbujących uchodzić za starsze, niż były w rzeczywistości czy przedstawiać pewne fakty/wydarzenia w innym świetle. Nie znaczy to, że dajmy im wiarę.

      „Jakie? Otóż autorzy kronik do wieku XII zamieszczali listy władców od czasów najdawniejszych i wywodzili historię Polski od plemion izraelskich, późniejsi zaś dziejopisarze najdawniejsze dzieje Polski zamykali w kręgu baśni znacznie redukując listę panujących w czasach przedpiastowskich. Taki stan rzeczy wynikał moim zdaniem z potrzeb politycznych i dostępu do informacji. Po przyjęciu chrztu przez Mieszka w 966 roku ważne było aby nową religię jak najszybciej i możliwie bezboleśnie rozpropagować po kraju. Stąd też kroniki z pierwszych trzech wieków po przyjęciu nowej wiary zawierają informację o rzekomym pochodzeniu Polaków od zaginionego plemienia izraelskiego. Miało to uświadomić starowierców w przeświadczeniu, że tak naprawdę są chrześcijanami tylko na przestrzeni wieków zapomnieli właściwej nauki Kościoła i przegapili narodziny oraz ofiarę Chrystusa.”

      Teksty pisane miały bardzo długo bardzo ograniczony krąg odbiorców i raczej trudno zakładać ich propagandową rolę na użytek chrystianizujących się mas. Nie rozumiem argumentu o zagubionym plemieniu Izraela, bo nie znam źródła, które by takie korzenie Polakom próbowało dorobić. Wywodzono nas do pewnego momentu od synów Noego – ale robiono to dlatego, że wówczas wierzono, że od budowniczego Arki wywodzi się cała ludzkość.

      „Kronika Prokosza ukazała się drukiem i to od razu w przekładzie. Jest to bardzo ważki argument zwolenników fałszerstwa. Otwartym jednak pozostaje pytanie ile dzieł starożytnych dotrwało do naszych czasów? Ile z nich znamy z oryginału a ile z odpisów współczesnych im innych autorów? Jak duża część naszej spuścizny dziejowej nie oparła się pożodze dziejów?”

      Błąd. To Hipolit Kownacki musiał Prokosza przełożyć na łacinę, domniemany Prokosz pisać miał po polsku (choć niektórzy bronili Kroniki jako przekładu dokonanego w czasach późniejszych – bezskutecznie zresztą).

      „Wobec powyższych zbieżności zasadne jest pytanie czy Dyjamentowski mógł wiedzieć o takim przebiegu przemian kulturowych w Polsce? Jakie jest prawdopodobieństwo, że wymyślone rzekomo przez niego daty pokrywają się ze zmianami kulturowymi na terenach naszego państwa? Otóż nie mógł o tym wiedzieć ponieważ archeologia na terenie Polski dopiero stawiała swoje pierwsze, chwiejne kroki.”

      Same przemiany kulturowe przeczą odwieczności „lechitów” na ziemiach polskich. Podobieństwo dat w dużej mierze wynika z nadinterpretacji owego czytelnika Kroniki Prokosza. Przeczytałem i przemyślałem swoją postawę. W dalszym ciągu Prokosz powinien uchodzić za falsyfikat XVIII lub najpóźniej, XIX wieczny. Przykro mi, ale takie są fakty. Nawet jeśli byłoby to dzieło autentyczne (tj. średniowieczne, nawet niekoniecznie pochodzące od pierwszego biskupa rakowa), to ciągle nie byłoby wiarygodne. Należałoby po prostu do całej gamy dzieł historycznych pisanych w średniowieczu, które swobodnie interpretują fakty, wymyślają różne tradycje itp.

      „Przeprowadzone w ostatnich latach badania genetyczne sytuują protoplastów narodu Polskiego w granicach określonych przez większość badań nad kulturami przedpiastowskimi. Przeczą one zarówno tezie o germańskiej przeszłości tych ziem jak też słowiańskiemu napływowi w wieku VI. Badania wskazują, że to raczej terytorium późniejszego państwa Polskiego było kierunkiem ekspansji ludności o określonym genomie (R1A1). Tego Dyjamentowski wiedzieć nie mógł!”

      A „turbosłowianie” nie wiedzą, że nadużywają badań genetycznych, nie rozumiejąc ani ich metodologii, ani celu…

      1. Zasługą bismarckowskich tzw. „naukowców” (vide: Gustav Kossina) jest wtłoczenie w ludzkie głowy teorii o plemionach germańskich, którym przeciwstawia się plemiona słowiańskie. W ten sposób ludzie zamieszkujący XIX – XX w. państwo pt. – Niemcy są potomkami Germanów z krwi i kości a Słowianie wylęgli się w bagnach Prypeci w VI w. Wszystko co w starożytności i średnioweieczu pochodzi z Germanii jest niemieckie…. Problem w tym, że jeszcze w XX w. na 2/3 obecnie zajmowanego przez państwo niemieckie terytorium – Niemców nie było….!! Skąd zatem takie przeświadczenie i przekonanie o starożytności Niemiec.
        Uprzejmie informuję, że starożytna GERMANIA to kraina geograficzna ciągnąca się od Morza Północnego do Wisły!!! Kraina ta była zamieszkiwana przez różne ludy, ale tylko w niewielkim stopniu przez Teutonów. Mieszkańcami Germanii byli przede wszystkim Słowianie!!! Włoskie XVI w. opisy Polski traktująm, że leży częściowo w Germanii częściowo w Sarmacji Europejskiej… W tym sensie to my jesteśmy GERMANAMI !!!! Bez świadomości tego wszelkie analizy średniowiecza będą wadliwe i wypaczone. Pozdrawiam.

  2. no cóż, każdy ma „swoje myślenie” swoją logikę. Jedyny mój komentarz:
    większość prac naukowych oficjalnych opartych jest na poprzednich badaniach.
    Fakt.
    Każdy badacz w swoich dociekaniach opiera sie na wiedzy wcześniej przez siebie zdobytej np w szkole podstawowej, średniej etc.
    Fakt.
    Metoda nauczania w Europie oparta jest na tzw modelu pruskim .
    Fakt.
    od 300 lat jesteśmy nauczani przez naszych zaborców fragmentów historii korzystnej dla kolejnych zaborców ( Zabór austro-niemiecki i rosyjski od 300 lat temu po sowiecki w czasach współczesnych)
    Fakt.
    Kto ma wątpliwości niech zajrzy do podręczników w miarę współczesnych czyli z lat 50 i 60tych. Teraz wiemy, że w tych podręcznikach były KŁAMSTWA, w XVIII i XIX w też byliśmy nauczani KŁAMSTWA. i to siedzi w naszej świadomości a mimo to w naszych badaniach historycznych nadal opieramy się na kłamliwej historii polecanej i szerzonej przez naszych zaborców niemieckich i rosyjskich/sowieckich np. przez J.Lelewela, spolszczonego Austriaka.
    Fakt!!
    Włączcie logiczne myślenie!!

    1. „Kto ma wątpliwości niech zajrzy do podręczników w miarę współczesnych czyli z lat 50 i 60tych. Teraz wiemy, że w tych podręcznikach były KŁAMSTWA, w XVIII i XIX w też byliśmy nauczani KŁAMSTWA. i to siedzi w naszej świadomości a mimo to w naszych badaniach historycznych nadal opieramy się na kłamliwej historii polecanej i szerzonej przez naszych zaborców niemieckich i rosyjskich/sowieckich np. przez J.Lelewela, spolszczonego Austriaka.
      Fakt!! Włączcie logiczne myślenie!!”

      Obalenie wiary w historyczność Lechitów zaczął niejaki Jan Kochanowski w XVI wieku. Zdziwiłby się Pan ile mitów odnośnie niemieckich tradycji historycznych wymiotła współczesna nauka. Tyle, że nie dostrzeże Pan tego, gdyż kłóci się to z Pańską wizją świata, ufundowaną na teorii spiskowej.

    2. Zaborcy sprzed 300 lat? No, moje gratulacje. Ja rozumiem, że liczenie na paluszkach może stanowić problem, ale może by tak szanowny Turboń chociaż z kalkulatora skorzystał?

  3. @Roman Żuchowicz

    Po naszych uczelniach to sami magistrowie ostforschungu się reprodukują, byty rzeczywiste rozpoznaje się po cechach charakterystycznych, imperia lechickie (królewskich) czyli Scytów Królewskich, są opisywane przez Justynusa (Scytowie trzy razy podbili Świat) czy Herodota (Scytowie opanowali Azję). Czyli nazwą charakterystyczną Polaków jest słowo królewscy => Reginowie, Bazylidzi, Superiorzy, drugą nazwą jest nazwa od północy… stąd nazwa Sewerzy która stała się podstawą frankijskiego słowa, a jakże inaczej soveringen (władcy-królowie… sever-sover).
    Ziemia w starożytności była wyobrażana sobie jako wirująca góra, a północ mamy na jej szczycie, to mamy nazwy jeszcze od nazwy Góry-Szczytu (świata)… góra Peukion, Peucynowie i stąd Polonina (połonina) Polonia-Polska. Stąd na mapach ojczyzna Scytów jest na godzinie północy (Anonim Raweński), mamy Naród Północy i Mieszka Króla Północy.

    I w tych dziełach są początki lechickiej teorii którą opisywał też Kadłubek, potwierdzają to źródła arabskie. Obecna fala „lechityzmu” to nic nowego są książki z 2002 roku jak „Księga Popiołów”, które tak to identyfikują i do tego nurtu nawiązują, chcesz pan zniszczyć Wielką Lechię, musiałbyś pan zniszczyć Justynusa, Herodota, Cezara, Kadłubka, i dziesiątki innych źródeł z Biblią włącznie.

  4. Czy historyk to funkcja publiczna ? Rozumiem ze np sedzia nie moze sie kierowac wlasnymi pogladami i niecheciami przy ferowaniu wyroku. Przynajmiej powinien byc obiektywny . Ale czy historycy maja tez takie podejscie ze winni byc obiektywni i przedstawiac tylko prawdziwe informacje nie zas – czesc przemilczec a czesc zataic aby wyszlo na moje…Gorzej bo sa znane przypadki kiedy klamstewko lub zmiana faktow jest uzywana dla poparcia tezy. Tezy te zas ida w swiat . Zdobywaja wielbicieli i tak powstaja chore oderwane od rzeczywistosci ,,prawdziwe teorie”. Dzielo Tacyta znalezione w jednym egzemplarzu zostalo uznane za wiarygodne. Mullenhoff zas na bazie Tacyta przfiltrowal Ptolemeusza i w zasadzie stworzyl ,, teorie stosunkow Germansko-Slowianskich”. Teorie mocno naciagana i w wielu punktach sprzeczna. I mimo ze setka lat minela nikt nie kwestionuje Tacyta i wielu uzywa Mullenhoffa jako wykladnie. Pytanie -czemu? Odpowiedz- bo to podstawy ,,teorii Germanii”Jak sie to miewa do WL? Prof Gerard Labuda ( swoja droga nie lubiany przez cenzure PRL) opisuje dokladnie cale te procesy . Pisze o Wspolnocie Balto-Slowianskiej siegajacej Neolitu. Zdaja sie to potwierdzac badania Lingwistyczne i badania DNA. Pisze o Wielkiej Lechii . Ale wspolczesni historycy ktorzy raczej winni znac prace tego wybitnego naukowca – szukaja sladu skad powstala WL i przypisuja to Turboslowianom. Twierdza ze jedyne wzmianki sa w bezwartosciowych kronikach i nikt wspolczesnie o tym nie slyszal. Ciekawe jest ze o ile prof Labuda byl ograniczany przez cenzure to inny naukowiec doktoryzowal w okresie smierci tow Stalina. Chyba to oznacza ze byl poprawny ideowo skoro zrobil doktorat. Ten juz teraz profesor nie wie skad Polacy sie zjawili , jakim jezykiem gadali . Gdy wstawilem wyrywek z jego prelekcji z mala zmiana. Prof powiedzial – w takiej dziurze jak Warszawa nikt o chrzcie Mieszka nie slyszal . Lekka zmiana – w takiej dziurze jak Polska nikt o chrzcie Mieszka nie slyszal . I ta zmieniona wersja dostala na FB dziesiatki lapek w gore, wiekszosc od historykow. Bo to powiedzial Ten profesor. Wracajac wiec do poczatkowego pytania – czy historycy winni sie kierowac przekonaniami i dla ich poparcia naginac prawde? Cenie Panskie odpowiedzi i Panska wiedze. Ale czy wstawiajac ze walczylismy z Germanami , ze Niemcy to tak w zasadzie zawsze byli neutralni co do naszych badan historycznych. Ze wersja stworzona przez Mullenhoffa to jedyna wersja i dokladnie tak bylo. Ze zaden powazny historyk nawet nie pomysli o istnieniu WL . Ze kultury archeologiczne jednoznacznie udowadniaja germanskosc lub slowianskosc. Czy nie mija sie Pan z prawda twierdzac ze tylko Turboslowianie tak twierdza? Ze sa historycy z wyksztalceniem ktorzy tez przynajmiej nie neguja tych spraw? I to nie tylko historycy w Polsce ale na swiecie. Kwestionuje Pan Kronike Prokosza. Ale Tacyt, Biblia Gocka i kilka innych kamieni wegielnych Germanow tez odnalazlo sie dosc nieoczekiwanie . W jednym egzemplarzu . Czasem z zawilym wyjasnieniem jak w psalterzu znalazla sie legenda poganska- bo byla piekna i wartosciowa. Generalnie gdy spojrzec ,, jak to robia inni” to polscy historycy pracuja jak najwiecej odrzucic gdy historycy z innych krajow odwrotnie. Na podstawie Tacyta niemieccy naukowcy przeszukali kilkaset miejsc aby potwierdzic bitwe z lasu Teutonburskiego. Ale w Polsce Rzymianow nie bylo , Rzym nie wiedzial ze takie miejsce istnieje , nikt nic , puszcza i bagna??Tak to wyglada z wypowiedzi profesorow i doktorow historii Polski.

  5. Co do Tacyta, Pliniusza, Ptolemeusza to jak ktoś umie czytać ze zrozumieniem, to tam nie ma rzeczowo w sensie etnicznym żadnej Germanii, u Tacyta to nazwa „całkiem nowa” manieryczna pochodząca z terytorium Belgii, u Pliniusza czytamy, że właściwie te ludy to Scytowie, a nazwy Germanów i Sarmatów są tylko pograniczne choć wyparły całkiem nazwę Scytów, ale w głębi na północ od granic to dalej są Scytowie pod tą nazwą.

    U Ptolemeusza która jest geografią matematyczną, jak ktoś umie liczyć, to mamy sklejone kilka map o różnych południkach 0, i u niego ujście Wisły to ujście Odry, a ujście Wisły to ujście Chronosu, czyli granica Sarmacji i Germanii pojęć wyłącznie geograficznych biegnie od ujścia Odry na południe, jak od linijki. A dwoma największymi ludami zachodniej Sarmacji są Wenedowie (wielbark) i na południe od nich Peucynowie (przeworsk) zwani Bastarnami.

    Reasumując ostforschungowcy nie mają argumentów ani wiedzy, ani ochoty na to by polemizować z prawdziwą Wielką Lechią, Scytowie Królewscy nie umarli nie wyginęli, no może mieli traumę bo szydzono z nich, że są bękartami królewskimi (Bastarnani) co było jakąś hańbą narodową, ale nie znaczy to, że znikło ich królewskie państwo – ojczyzna.
    „Gdy pewien Ateńczyk szydził z niego, że jest Scytą, odpowiedział : „Dla mnie hańbą jest moja ojczyzna, ty natomiast jesteś hańbą dla swojej ojczyzny”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *