Niektórzy czytelnicy bloga lubią, gdy rozprawiam się z Wielką Lechią. Ale druga strona politycznego sporu również ma swoje historyczne bzdury…
Żałuję, że nie mam czasu na napisanie komentarza odnośnie promowanego przez partię Razem wystąpienia Marii Burzy o czarownicach. A zasługuje ono na mówienie tym bardziej, że organizatorzy eventu cenzurowali wszelkie głosy krytyczne. Ponieważ doba nie ma trzydziestu godzin, w ramach rekompensaty, będzie dzisiaj o czymś, czego obalenie nie wymaga wielkiego wysiłku.
Jakub Sprawiedliwy i wegechrześcijanie
Jaś Kapela, poeta i felietonista związany z Krytyką Polityczną, napisał recenzję książki Mięsoholicy Marty Zaraski (link). Recenzja, jak recenzja. Pisana ku pokrzepieniu wegańskich serc, miała w założeniu podać garść argumentów, dzięki którym osoba niejedząca mięsa może poczuć się kimś lepszym. Ot, czytelnik dowie się, że weganie są inteligentniejsi, zdrowsi, mniej autorytarni, bardziej prorównościowi itp. W pewnym momencie Jaś Kapela snuje historiozoficzną wizję wegechrześcijaństwa, które o mały włos, a uczyniłoby Zachód wegańskim.
W jednym zdaniu znalazły się dwa błędy:
-
Jakub Sprawiedliwy jest apokryficznym bratem Jezusa
-
Uczniowie Jakuba zostali rozgromieni przez Rzymian
Jakub jest jak najbardziej kanonicznym bratem Jezusa. Wzmianki na jego temat pojawiają się w Ewangeliach, Dziejach Apostolskich oraz korpusie listów św. Pawła. Przypisywane jest mu również autorstwo listu św. Jakuba. Rzeczywiście zyskał popularność u różnych twórców apokryfów, ale to nie powód by zwać go postacią apokryficzną. Jak twierdził Hegesippos (II w.), którego fragmenty przekazuje Euzebiusz z Cezarei (IV w.), Jakub powstrzymywał się od jedzenia mięsa. Była to raczej osobista forma ascezy (Jakub nie pił wina, nie strzygł się itp.) niż coś, czego wymagał od wszystkich wiernych. Z Dziejów Apostolskich wiadomo, że nawracającym się poganom nakazał powstrzymywać się od spożywania mięsa, które pochodziło z pogańskich ofiar.
Nie jest również prawdą, że tzw. Kościół Jerozolimski uległ zagładzie w trakcie Wojny Żydowskiej (66-73). Euzebiusz z Cezarei podaje, że wierni opuścili miasto przed jego zagładą:
“Tymczasem wierni kościoła jerozolimskiego dzięki wyroczni bożej, objawionej najpoważniejszym członkom swoim, otrzymali rozkaz, by przed wybuchem wojny miasto opuścili i udali się do jednego z miast Perei, zwanego Pella. gdy się wierni Chrystusowi wyprowadzili z Jerozolimy, tedy już zgoła nie było mężów świętych, ani w Żydów królewskiej stolicy, ani w całej ziemi judzkiej. Wtenczas sprawiedliwość boża dosięgła tych, którzy się tak wielkich dopuścili zbrodni przeciwko Chrystusowi i apostołom Jego, i owo bezbożników pokolenie zmiotła doszczętnie z powierzchni ziemi.”
Euzebiusz z Cezarei, Historia kościelna 5,3
Tyle Euzebiusz. Tradycja ta bywa podważana, nie mniej daleko do mówienia o rozgromieniu uczniów Jakuba przez Rzymian. Różne grupy tzw. judeochrześcijan istniały jeszcze co najmniej kilka stuleci. Ponieważ książki Zaraski nie miałem w rękach, możliwe że te błędy spadają na nią, a Jaś Kapela jedynie bezrefleksyjnie je od niej przepisał.
Chrześcijanin = Katolik?
Przy okazji, jeszcze jedna obserwacja. Pracuję przy organizacji Gimnazjalnej Olimpiadzie Historycznej. W tym roku jej tematem przewodnim była Reformacja. Ze zdziwieniem obserwowałem, jak część uczestników konfrontowała chrześcijan z protestantami. Najwyraźniej język polski ewoluuje w tym kierunku, by za chrześcijan uważać wyłącznie katolików. Zmiana zatacza szerokie kręgi, skoro dla lewicowego publicysty Adwentyści Dnia Siódmego chrześcijanami nie są!
//Różne grupy tzw. judeochrześcijan istniały jeszcze co najmniej kilka stuleci. //
Czy mógłby szanowny autor podać nazwę chociaż jednej z tych grup? bo np ebionitów czy terapeutów trudno powiązać z judeochrześcijaństwem , raczej z ruchem esseńskim